Kochani!
W poprzednim wpisie pisałam o tym, jak nieprzewidywalne jest życie. Dzisiaj chcę pójść o krok dalej i spojrzeć na to z perspektywy osób, które żyją w panicznym lęku przed śmiercią. To temat trudny, ale niezwykle ważny, bo przecież każdy z nas, prędzej czy później, stanie twarzą w twarz z końcem swojej drogi. Czy w ogóle można przestać się jej bać?
Nie mamy kontroli nad życiem i śmiercią
Prawda jest brutalna – nie mamy wpływu na, to kiedy nadejdzie nasz czas. Możemy dbać o zdrowie, unikać ryzykownych sytuacji, być ostrożni – ale los rządzi się swoimi prawami. Nieszczęśliwe wypadki, choroby, nagłe zdarzenia – to wszystko pozostaje poza naszą kontrolą. I właśnie ta bezsilność wywołuje w wielu z nas paniczny strach. Bo jak pogodzić się z czymś, na co nie mamy wpływu? Jak zaakceptować fakt, że wszystko może skończyć się w jednej chwili?
Dlaczego boimy się śmierci?
Lęk przed śmiercią jest jedną z najczęstszych i najbardziej pierwotnych obaw, jakie nosimy w sobie. Psycholodzy wskazują na kilka głównych przyczyn tego zjawiska:
👉 Strach przed nieznanym – Śmierć to coś, czego nie da się przewidzieć ani dokładnie opisać. Nie wiemy, co nas czeka po drugiej stronie, dlatego nasz umysł wypełnia tę pustkę najgorszymi scenariuszami.
👉 Utrata kontroli – W życiu możemy planować, przewidywać i podejmować decyzje, ale w obliczu śmierci tracimy wszelką kontrolę. Dla wielu osób to uczucie bezradności jest przerażające.
👉 Lęk przed bólem i cierpieniem – Wizja fizycznego bólu, długiej choroby czy samotności w ostatnich chwilach życia może budzić ogromny niepokój.
👉 Utrata bliskich i zostawienie ich samych – Martwimy się nie tylko o siebie, ale też o tych, których zostawimy. Co stanie się z naszymi dziećmi, partnerem, przyjaciółmi?
Jedyny sposób, by pokonać strach, to nauczyć się żyć
Skoro nie możemy kontrolować śmierci, pozostaje nam jedno – nauczyć się żyć naprawdę. Czerpać z codzienności garściami. Kochać do nieprzytomności. Rozwijać się, uczyć nowych rzeczy, próbować, popełniać błędy i podnosić się z porażek. Każdy dzień to prezent – ale właśnie dlatego jest tak cenny.
Dlaczego się nie boję?
Ja nie boję się tego dnia. Nie dlatego, że jestem odważna – bo wcale nie jestem. Nie boję się, bo jako osoba wierząca wiem, że tam, gdzie pójdę, będzie lepiej. Wierzę, że śmierć nie jest końcem, ale początkiem czegoś nowego, lepszego, pełnego spokoju i miłości. Ta wiara daje mi siłę, by nie przejmować się tym, na co i tak nie mam wpływu. Wolę żyć, kochać i ufać, że czeka mnie coś pięknego po drugiej stronie.
A Wy, jak radzicie sobie ze strachem przed śmiercią?
Jestem ciekawa Waszej opinii. Czy boicie się śmierci? Jak radzicie sobie z tą myślą? A może, podobnie jak ja, wierzycie, że to tylko przejście do lepszego miejsca? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach – porozmawiajmy o tym, co najtrudniejsze.