Kochani!
Teraz chcę poruszyć temat, który długo we mnie siedział – w ciszy, w żalu, w niezrozumieniu. Ten wpis nie będzie lukrowany. Będzie prawdziwy.
Kiedy krytyka przestaje być pomocą
Wielu z Was myśli, że konstruktywna krytyka pomaga się rozwijać. I macie rację – jeśli jest naprawdę konstruktywna. Ale ja przez lata spotykałam się głównie z inną jej formą. Krytyką, która miała tylko jedno zadanie: uderzyć. Zranić. Zniechęcić. Kiedy wydawałam książki, kiedy dzieliłam się swoją twórczością – zamiast wsparcia, dostawałam ciosy. Nie za styl, nie za błędy. Za to, że odważyłam się coś stworzyć. Że wyszłam przed szereg.
Hejt to nie jest konstruktywna krytyka
Hejt ubiera się czasem w płaszczyk „dobrych rad”. Ale nie dajcie się oszukać. Jeśli po przeczytaniu komentarza czujesz się jak śmieć, to nie była pomocna uwaga. To był atak. Takie komentarze potrafią zniszczyć wiarę w siebie. Sprawiają, że zaczynasz wątpić – nie tylko w swoją pracę, ale w swoje prawo do głosu, do bycia sobą.
Zabójczy wpływ hejtu na rozwój
Zamiast iść do przodu, stoisz w miejscu. Albo cofasz się. Bo po co tworzyć, skoro zaraz znowu ktoś cię wyśmieje? Hejt odbiera radość z działania, zabija kreatywność, zatruwa duszę. I jeśli nie masz w sobie ogromnej siły, łatwo się poddasz. Ja wiele razy byłam o krok. Nie poddałam się. Piszę dalej. Tworzę. Mimo wszystko.
Zacznijmy mówić o tym głośno
Potrzebujemy przestrzeni, w której twórczość, rozwój i emocje będą bezpieczne. W której nie trzeba się bać, że zostaniemy zmiażdżeni za odwagę bycia sobą. Jeśli jesteś twórcą – nie daj się stłamsić. Jeśli jesteś odbiorcą – pamiętaj, że po drugiej stronie jest człowiek. Nie oceniaj złośliwie. Mów konstruktywnie. A jeśli nie potrafisz – po prostu zamilknij.
A teraz pytanie do Was
Czy mieliście kiedyś wrażenie, że ktoś krytykuje Was tylko po to, by Was zranić? Czy doświadczyliście hejtu, który podciął Wam skrzydła? Opowiedzcie mi o tym. Chciałabym stworzyć tu przestrzeń, w której nie będziemy się bali mówić o tym, co naprawdę nas boli.
Komentujcie, dzielcie się swoimi historiami. Nie jesteście sami.