Kochani!

Czasami mam wrażenie, że internet wręcz zasypał nas tysiącami porad, definicji i gotowych recept na to, jak powinna wyglądać prawdziwa, zdrowa i dojrzała miłość. Według wielu z nich wszystko powinno być spokojne, wyważone i niemal podręcznikowe. Każda rozmowa ma przebiegać łagodnie, każde nieporozumienie powinno zostać rozwiązane bez złości, łez czy podniesionego głosu, a dwoje ludzi ma zawsze idealnie panować nad swoimi reakcjami. Tylko czy człowiek naprawdę tak funkcjonuje? Przecież nie jesteśmy maszynami, tylko ludźmi, którzy kochają, tęsknią, boją się straty, czują żal, rozczarowanie, szczęście i cały wachlarz emocji, których czasami zwyczajnie nie da się wyłączyć jednym przyciskiem.

Kiedy naprawdę kochamy, nie jesteśmy obojętni

Nie bez powodu od pokoleń mówi się, że zakochany człowiek traci dla kogoś głowę, buja w obłokach, promienieje i nagle staje się nie do poznania. Prawdziwe uczucie potrafi uruchomić w nas emocje, których wcześniej nawet u siebie nie znaliśmy. Jedna wiadomość od ukochanej osoby potrafi poprawić cały dzień, jedno przytulenie może dać poczucie bezpieczeństwa, którego nie da nam nikt inny, natomiast jedno chłodne zdanie wypowiedziane przez kogoś, kogo kochamy, potrafi zaboleć bardziej niż dziesięć przykrych słów usłyszanych od obcego człowieka. Dzieje się tak właśnie dlatego, że ten człowiek jest dla nas ważny, jego zdanie ma znaczenie, a jego obecność stała się częścią naszego życia.

Nie piszę o chwilowym zauroczeniu

Nie mam na myśli kilkutygodniowej fascynacji, podczas której wszystko wydaje się piękne, nowe i niemal idealne. Piszę o dwojgu ludzi, którym naprawdę na sobie zależy, którzy mają za sobą wspólne lata, wspomnienia, plany, własne rytuały, przeżyte kryzysy, sukcesy i porażki. Takie osoby widziały siebie w najlepszych, ale również najgorszych momentach. Widziały swoje zmęczenie, łzy, chorobę, bezsilność, złość i rozczarowanie. Właśnie wtedy miłość przestaje być romantycznym wyobrażeniem, a zaczyna być prawdziwym życiem, w którym oprócz pięknych emocji pojawiają się również te bardzo trudne.

Miłość czasami naprawdę boli

Są w związku chwile, kiedy patrzymy na drugiego człowieka i czujemy ogromną wdzięczność za to, że właśnie jego spotkaliśmy. Przychodzą jednak również takie momenty, kiedy żal, złość albo rozczarowanie są tak wielkie, że człowiek wypowiada słowa, o które wcześniej sam siebie by nie podejrzewał. Później emocje opadają, przychodzi cisza i zaczynamy zastanawiać się, po co właściwie to powiedzieliśmy. Nie da się cofnąć wypowiedzianych słów, można jednak próbować zrozumieć, dlaczego padły, przeprosić i następnym razem zatrzymać się wcześniej.

Najmocniej może zranić właśnie osoba, której oddaliśmy serce

Obcy człowiek może nas skrytykować, ocenić albo powiedzieć coś przykrego i prawdopodobnie po pewnym czasie przestanie mieć to dla nas większe znaczenie. Zupełnie inaczej działają słowa męża, żony czy partnera, ponieważ osoba, którą kochamy, zna nasze słabości, lęki, historię i najbardziej wrażliwe miejsca. Miłość daje drugiemu człowiekowi dostęp do części nas, której nie pokazujemy całemu światu, dlatego właśnie tak bardzo trzeba uważać na to, co robimy z tą wiedzą podczas złości. Jedno zdanie wypowiedziane w emocjach może pozostać w drugim człowieku znacznie dłużej niż sama kłótnia.

Trudne emocje nie oznaczają braku miłości

Złość nie zawsze oznacza nienawiść, płacz nie jest automatycznie oznaką słabości, a rozczarowanie nie musi oznaczać końca uczucia. Czasami pod ogromną złością kryje się zwyczajne: „zraniłeś mnie, ponieważ bardzo mi na Tobie zależy”. Pod smutkiem może znajdować się lęk przed utratą drugiego człowieka, natomiast pod rozczarowaniem oczekiwanie, że ktoś tak ważny zachowa się wobec nas inaczej. Emocje są przede wszystkim informacją o tym, co dzieje się wewnątrz nas. Dojrzałość nie polega na całkowitym wyłączeniu tych emocji, tylko na stopniowym uczeniu się, jak je rozumieć i jak nie wykorzystywać ich przeciwko osobie, którą kochamy.

Istnieje granica, której miłość nigdy nie usprawiedliwia

Chcę zaznaczyć bardzo wyraźnie, że nie piszę o przemocy, poniżaniu, zastraszaniu, kontrolowaniu czy celowym psychicznym niszczeniu drugiego człowieka. Miłość nie daje nikomu prawa do przemocy i nie może być usprawiedliwieniem dla patologicznych zachowań. Piszę o zwykłych, niedoskonałych ludziach, którzy naprawdę się kochają, lecz czasami są zmęczeni, rozdrażnieni, przestraszeni, przytłoczeni problemami i zwyczajnie nie potrafią w każdej sekundzie idealnie kontrolować swoich reakcji. Człowiek może popełnić błąd, powiedzieć coś niepotrzebnego i zachować się niewłaściwie, lecz ogromne znaczenie ma to, co zrobi później i czy potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie.

Małżeństwo nie jest romantycznym filmem

Prawdziwe małżeństwo nie składa się wyłącznie z kwiatów, pocałunków, wspólnych wyjazdów, pięknych zdjęć i romantycznych wieczorów. Codzienność przynosi rachunki, obowiązki, niewyspanie, problemy, choroby, stres, niepowodzenia i zwyczajne ludzkie zmęczenie. Czasami jedno z Was nie ma siły, czasami drugie potrzebuje więcej, niż jesteście w stanie w danym momencie dać. Właśnie wtedy zaczyna się najtrudniejsza część wspólnego życia, ponieważ kochać człowieka, kiedy wszystko jest piękne i układa się po naszej myśli, jest stosunkowo łatwo. Znacznie trudniej próbować odnaleźć go ponownie wtedy, kiedy przez chwilę zupełnie nie potraficie do siebie dotrzeć.

Najważniejsze jest to, co dzieje się po burzy

Nie wierzę, że miarą dobrego związku jest całkowity brak konfliktów. Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, co dwoje ludzi robi po kłótni. Czy potrafią do siebie wrócić, przeprosić, przyznać się do przesady, wyciągnąć rękę i spróbować jeszcze raz spokojnie porozmawiać? Czy mimo ogromnej złości nadal pamiętają, że po drugiej stronie nie stoi wróg, tylko człowiek, którego kochają? Można nigdy głośno się nie pokłócić, a od wielu lat być sobie zupełnie obcymi. Można również przeżyć niejedną burzę, a mimo wszystko nadal świadomie wybierać siebie i pracować nad tym, żeby kolejny kryzys nie pozostawił następnej rysy.

Najbardziej przerażająca jest dla mnie obojętność

Najgorszym momentem w relacji wcale nie musi być kłótnia, ponieważ znacznie bardziej przeraża mnie chwila, w której ludziom przestaje na sobie zależeć. Nie chcą już pytać, rozmawiać, wyjaśniać ani walczyć o porozumienie. Nie boli ich nawet to, że druga osoba zaczyna się oddalać, ponieważ jej zachowanie przestaje wywoływać jakiekolwiek emocje. Dwoje ludzi może nadal mieszkać pod jednym dachem, jeść przy jednym stole i spać w jednym łóżku, a jednocześnie emocjonalnie znajdować się od siebie bardzo daleko. Właśnie taka obojętność jest dla mnie znacznie bardziej niepokojąca niż trudna rozmowa czy nawet kłótnia.

Miłość jest uczuciem, ale z czasem staje się również decyzją

Miłość po latach nie polega wyłącznie na tym, co czujemy w danej sekundzie. Staje się również decyzją, że po trudnym dniu spróbujemy jeszcze raz porozmawiać, własne ego nie zawsze musi wygrać, a jednej fatalnej chwili nie pozwolimy przekreślić wszystkiego, co wspólnie zbudowaliśmy. Nie chodzi oczywiście o trwanie za wszelką cenę w relacji, która nas niszczy. Chodzi o świadomość, że wartościowej więzi nie wyrzuca się również przy pierwszym poważnym kryzysie, ponieważ wspólne życie wymaga czasami ogromnej cierpliwości, pokory i gotowości do spojrzenia również na własne błędy.

Dopóki chcemy do siebie wracać, uczucie nadal żyje

Dla mnie prawdziwa miłość nie jest sterylnym spokojem pozbawionym emocji. Jest śmiechem, płaczem, tęsknotą, bliskością, chwilowym oddaleniem, zachwytem, rozczarowaniem, przebaczeniem i kolejnymi próbami odnajdywania siebie. Najważniejsze pozostaje to, czy po każdej burzy nadal chcemy znaleźć drogę do drugiego człowieka. Możemy być źli, możemy potrzebować czasu, możemy przez chwilę zupełnie siebie nie rozumieć, jednak dopóki gdzieś pod całym żalem pozostaje myśl: „Nie chcę Cię stracić, chcę, żebyśmy znaleźli rozwiązanie”, ta więź nadal ma ogromne znaczenie. Prawdziwa miłość nie zawsze jest spokojna, lecz nigdy nie powinna polegać na wzajemnym niszczeniu. Powinna sprawiać, że nawet po najtrudniejszych chwilach nadal chcemy odnaleźć siebie i pamiętamy, dlaczego właśnie tę osobę kiedyś wybraliśmy.

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
O AUTORCE bloga​
Adrianna Katarzyna Kacińska-Skitek
Nazywam się Adrianna Kacińska-Skitek – jestem niepełnosprawną kobietą zwariowaną na punkcie języka polskiego. Interesuje mnie psychologia kliniczna i ogólny rozwój psychiczny człowieka. Ukończyłam kursy z tych dziedzin. W 2020 i 2021 roku wydałam cztery książki.
OSTATNIE WPISY​
KATEGORIE
MOJE FILMY
Reklama
PODĄŻAJ ZA MNĄ