Kochani!
Wczoraj leżąc sobie w łóżku, długo myślałam o relacjach. O tym, jak bardzo potrafią być delikatne i jak łatwo, często nawet nieświadomie, można zacząć niszczyć coś, co budowało się latami. Doszłam do wniosku, że skoro od dawna dzielę się z Wami swoimi przemyśleniami, doświadczeniami i tym, czego nauczyło mnie życie, nic nie stoi na przeszkodzie, żebym po raz kolejny powiedziała coś bardzo szczerze. Coś, czego sama nauczyłam się z czasem.
Największym zagrożeniem dla relacji często nie jest zdrada
Wiecie, co według mnie potrafi najbardziej osłabić więź między dwojgiem ludzi?
Nie zawsze zdrada.
Nie zawsze brak miłości.
Nie zawsze nawet kłótnie.
Bardzo często jest to… obecność trzeciej osoby.
Osoby spoza Waszej relacji, która z czasem zaczyna wiedzieć o Was zbyt dużo. Widzi Was w najgorszych momentach. Słyszy Wasze kłótnie. Widzi łzy, zmęczenie, frustrację, wzajemne pretensje i zachowania, których później sami się wstydzicie.
I co najważniejsze – często dzieje się to zupełnie nieświadomie.
Czasem sami wpuszczamy ludzi za blisko
Bardzo często nie chodzi nawet o złe intencje. Wręcz przeciwnie. To mogą być osoby, które kochamy, którym pomagamy i którym ufamy. Rodzina. Znajomi. Ktoś, kto chwilowo z nami mieszka. Ktoś, komu chcemy pomóc, bo jest dla nas ważny.
Życie bywa skomplikowane. Różne sytuacje sprawiają, że zaczynamy funkcjonować obok innych ludzi, bardziej niż powinniśmy.
W takich chwilach pojawia się coś bardzo niebezpiecznego – ktoś trzeci zaczyna obserwować relację, która nigdy nie powinna być dla niego w pełni widoczna.
Relacja powinna mieć swoje granice
Zrozumiałam jedną bardzo ważną rzecz – relacja należy wyłącznie do dwóch osób.
Tylko Wy wiecie, ile razem przeszliście. Tylko Wy znacie swoje dobre chwile, kryzysy, walkę o siebie, przebaczenia i wszystkie momenty, których nikt z zewnątrz nie widzi.
A jednak wystarczy, że ktoś zacznie regularnie patrzeć na Wasze gorsze momenty, by zaczął budować sobie obraz Waszego związku wyłącznie na podstawie emocji, które widzi. Niestety, ludzie bardzo rzadko widzą całość.
Widzą kłótnię, ale nie widzą późniejszego przytulenia.
Widzą nerwy, ale nie widzą codziennej troski.
Widzą zmęczenie, ale nie widzą walki o relację.
Najgorsze są słowa wypowiedziane przy kimś
Kiedy emocje biorą górę, człowiek często mówi za dużo. Próbuje się bronić. Odpowiadać. Udowadniać swoje racje. Czasem chce zranić drugą osobę tak samo mocno, jak sam czuje się zraniony.
Prawda jest taka, że słowa wypowiedziane przy kimś zostają dużo dłużej niż sama kłótnia.
Później można się pogodzić. Można wybaczyć sobie nawzajem, ale osoba trzecia nadal pamięta wszystko, co usłyszała.
Właśnie wtedy zaczyna się coś bardzo trudnego – relacja przestaje być tylko Wasza.
Miłość potrzebuje intymności i bezpieczeństwa
Dziś naprawdę uważam, że jedną z najważniejszych rzeczy w związku jest umiejętność chronienia swojej więzi przed światem.
Nie chodzi o udawanie idealnych ludzi. Każdy się kłóci. Każdy ma gorsze momenty. Każdy czasem zawodzi.
Jednak w życiu, są rzeczy, które powinny zostawać między dwojgiem ludzi.
Bo miłość potrzebuje bezpieczeństwa. Intymności. Ciszy. Przestrzeni, w której można popełniać błędy bez obecności widowni.
Ego potrafi zniszczyć więcej niż problemy
Sama nauczyłam się też czegoś jeszcze – bardzo często największym problemem nie jest sama sytuacja, ale nasze ego.
Potrzeba odpowiedzenia. Postawienia na swoim. Pokazania komuś, że to my mamy rację.
Ja również jestem tylko człowiekiem i nie zawsze wszystko wychodzi idealnie, ale ja nawet będąc w naprawdę trudnych sytuacjach, staram się nie wymieniać zdań z moim mężem przy kimkolwiek.
Dlaczego?
Wiem, że nasza więź jest ważniejsza niż chwilowe emocje. Ważniejsza niż potrzeba wygrania sprzeczki.
Relację buduje się latami. Czasem wystarczy kilka niepotrzebnych sytuacji, obecność niewłaściwych osób i brak granic, by między dwojgiem ludzi zaczęło pojawiać się coraz więcej pęknięć.
Chrońcie siebie nawzajem
Dziś uważam, że jeśli naprawdę się kocha, trzeba nauczyć się chronić swoją relację. Nie przed problemami – bo problemy będą zawsze. Tylko przed tym, żeby ktoś trzeci zaczął żyć emocjonalnie Waszym związkiem bardziej, niż powinien.
Później bardzo trudno odbudować coś, co powoli zaczęło rozpadać się od środka. Często, największym dowodem miłości nie jest wielki gest. Tylko umiejętność powiedzenia:
„Porozmawiamy o tym sami”.

