Kochani!
W poprzednim wpisie pokazałam Wam, jak wyglądał mój Dzień Matki dziś – z perspektywy dorosłej kobiety, która sama nosi w sercu wiele emocji, tęsknot i wspomnień. Teraz jednak chciałabym zrobić coś innego. Chciałabym na chwilę wrócić do mojego dzieciństwa. Do osoby, od której nauczyłam się miłości, ciepła i tego, że nawet w największym cierpieniu można walczyć o drugiego człowieka. Przyszedł czas na wspomnienie mojej mamy – Basi.
Mama, która walczyła po cichu
Moja mama była niezwykle spokojną, dobrą i waleczną osobą. Dziś, kiedy jestem już dorosła, jeszcze bardziej rozumiem, ile musiała dźwigać każdego dnia. A mimo to robiła wszystko, żebym jako dziecko tego nie odczuwała.
Nawet wtedy, gdy sama walczyła o siebie i swoje zdrowie, zawsze starała się, by niczego mi nie brakowało. Dawała mi poczucie bezpieczeństwa, troski i miłości, której nie da się niczym zastąpić.
Najpiękniejsze były zwykłe chwile
Wiecie, co dziś wspominam najbardziej? Nie wielkie wydarzenia. Nie prezenty. Nie rzeczy materialne.
Najlepiej pamiętam nasze zwykłe chwile.
Uwielbiałam nasze spacery. Wyjazdy. Chodzenie na gruszki. Te małe momenty, które wtedy wydawały się czymś normalnym, a dziś są dla mnie najcenniejszymi wspomnieniami dzieciństwa.
Pamiętam też, jak opowiadałam mamie o przygodach mojego misia Teddiego i o wszystkim, co wydarzyło się w szkole. Dla mnie były to wielkie historie, a ona zawsze słuchała tak, jakby były najważniejsze na świecie.
I właśnie to jest miłość. Obecność. Uważność. Umiejętność słuchania dziecka tak, by czuło się ważne.
To było tylko osiem lat… ale dla mnie całe dzieciństwo
Czasem ludzie mówią „to tylko osiem lat”. Jednak, dla dziecka osiem lat to cały świat. Całe dzieciństwo. Wszystkie pierwsze wspomnienia, emocje i poczucie domu.
Dziś wiem, że te lata były najpiękniejsze właśnie dlatego, że była w nich moja mama.
Choć tak bardzo boli to, że nie mogła zostać dłużej, jestem ogromnie wdzięczna, że w ogóle mogłam ją mieć i być kochana właśnie przez nią.
Często zastanawiam się, jaka byłaby dziś nasza relacja
Bardzo często myślę o tym, jak wyglądałaby nasza relacja dziś, gdybym mogła zadzwonić do niej jako dorosła kobieta. Czy byłybyśmy do siebie podobne? Czy rozumiałybyśmy się bez słów? Czy dalej opowiadałabym jej o wszystkim tak jak kiedyś?
Myślę, że tak. Moja mama nauczyła mnie kochać. Pokazała mi, czym jest ciepło, troska i cicha obecność.
Odeszła zbyt wcześnie, ale zostawiła we mnie bardzo dużo dobra.
Dzień Matki już zawsze będzie pełen tęsknoty i wdzięczności
Dzień Matki już zawsze będzie dla mnie mieszanką wzruszenia i ogromnej wdzięczności.
W chwilach myślę o mamie, widzę spacery, rozmowy, ciepło i spokojne oczy człowieka, który bardzo mnie kochał.
Właśnie na tym polega prawdziwa obecność – że nawet po latach ktoś nadal żyje w naszych wspomnieniach, w naszym charakterze i w sposobie, w jaki kochamy innych ludzi.
Dziękuję Ci za każde przytulenie, każdą rozmowę, cierpliwość. Za miłość, którą czułam nawet wtedy, gdy sama cierpiałaś. A najbardziej za to, że mimo wszystko dałaś mi piękne dzieciństwo.
Już na zawsze będzie miało Twój głos, Twój uśmiech i Twoje spokojne serce.


